Żona realizuje się w domu a ja trochę mniej wewnątrz więcej na zewnątrz:) Kilka dni z przerwami zajęło mi z kolegą rozebranie altany,  przetransportowanie jej kilka km na swoje docelowe dożywotnie miejsce, przeszlifowanie każdego elementu maszynka oscylacyjna i zabezpieczenie jej lazurem -podobno ochrona na 12 lat i ponowne jej złożenie.

Całe szczęście udało nam się nie popsuć gontu, gdzie nie gdzie powstały drobne ubytki, więc, przed docelowym wciągnięciem gontu została położona wersja papy plus lepik i dopiero na to gont. Docelowo pod altanka będzie kostka, która oczywiście położy zdolna ekipa mr. Grzegorza.

Efekt jak na załączonym obrazku