Wczoraj ekipa z Siedlec przyjechała na naszą w dalszym ciągu budowę domu i rozpoczęła montaż podbitki z blachy firmy Replin w kolorze złoty dąb. Oczywiście nie obyło się bez sytuacji bez stresu… na każdym kroku inwestor musi być czujny.

I tak ekipa od elewacji rozmawiała z ekipa od podbitki, że wyszło jak zwykle – małe niedomówienie i Qw… zonk.

Nad wejściem i nad tarasem podbitka miała iść po skosie po krokwiach do belki podpierającej a od belki stelaż i zabudowa. Niestety ekipa od elewacji położyła tynk od blachy okapu z marginesem 25 cm i jest za nisko tynk na elewacji, aby teraz zrobić  podbitkę według mojego zamysłu. Zdenerwowałem się normalnie trzeba być alfa i omega i każdego prowadzić za rączkę.

Jeśli tłumaczyłem jak ma być to nie rozumiem, czemu pomiędzy ekipami był brak przepływu informacji a sam dawałem ekipie od elewacji w łapę mój telefon i mówiłem proszę wszystko zrobić tak jak chce ekipa od podbitki. I jak widać fachowcy nie potrafią się dogadać trzeba każdego pilnować, aby zdawali raport czy się kurczę pieczone porozumieli. I tak 15 razy potwierdzać czy wiedza jak maja robić, bo zrobili jak zwykle tak jak robią zazwyczaj.

Mleko się rozlało i inaczej się nie da zrobić, na szczęście w momencie, gdy raz mnie spytali ile położyć tynku względem blachy od rynny chcieli przyjąć 15 cm marginesu powiedziałem, aby położyli więcej 25cm. Dzięki temu jest szansa, aby ten stelaż i zabudowa nie była tak toporna. Dołożyć tynku się nie da, bo byłaby różnica w kolorze ech…  Oczywiście standardowo nikt nie czuje się winny inwestorowi podnieśli ciśnienie on winny, bo nie dopilnował. Jednym słowem każdego za rączkę trzeba prowadzić, bo zwolnieni są z braku myślenia i zadawania pytań lub potwierdzania u inwestora czy na pewno tak ma być.