Swoisty brak czasu na pisanie i zamieszczanie zdjęć, wpis ze sporym opóźnieniem – jesteśmy już na innej inwestycji, ale wrócimy 🙂

Skończyliśmy jedno doszły nam kolejne niezapowiedziane prace na piętrze w tym kolejne poprawki po poprzednich ekipach i otwieranie puszki pandory.

Nie wymieniam wszystkiego ale tutaj np. kolejna źle wykonana zabudowa łazience do całkowitej poprawy bo pozostawiała ona wiele do życzenia… trzeba było wyrywać narożniki, odnajdywać łączenia, wypoziomować zabudowy itd.

po poprawkach coraz bliżej końca

I gotowe po poprawkach wraz z gładziami na ścianach

Niestety, gdy zeszliśmy na parter po kilku minutowych oględzinach, pomiarach, sprawdzenie laserem okazuje się, że wszystko zostało przysłowiowo spartolone na maksa. Decyzja – do rozbiórki.

Nic nie trzyma poziomu, mało tego konstrukcja jednopoziomowa na tak dużej przestrzeni… to nie miało prawa się udać.

Tutaj obowiązkowo sufit podwieszany powinien być dwupoziomowy na konstrukcji krzyżowej i taki też wykonamy za kilka tygodni. Tymczasem my udajemy się na inną inwestycję a Inwestor ma wezwać inspektora i rzeczoznawcę, aby udokumentować stan po poprzedniej ekipie, która zniszczyła materiał. Inwestor częściowo ma we własnym zakresie rozbierze konstrukcję i płyty. My wrócimy tu za kilka tygodni, aby zrobić sufit podwieszany oraz inne prace, które zostały nam zapowiedziane.

Ekipa partaczy przeszła samych siebie – mieli bujną fantazję i brak jakiej kolwiek wiedzy w zakresie pracy, której się podjęli.

To jest mistrzostwo – kable poprowadzone przez profil….

Wieszaki przykręcone – lecz za długie…. wszystko do zdjęcia i wymiany.