Niestety przyszło mi samemu poprawiać po murarzu kilka rzeczy, które sukcesywnie wychodzą w czasie. Miesiąc temu zaprosiłem przyszłego wykonawcę wylewek na moja budowę i okazało się, że wszystkie nadproża drzwi wewnętrznych na piętrze są do poprawy (za niskie) – różnice 2-3 cm oraz nadproże w kotłowni, gdzie znajduje się wyjście na ogród jest za nisko o 6-7 cm. 

Powodem pierwszego błędu na piętrze był nierówno wylany strop. Ponieważ odbiór wykonywał kierownik budowy on powinien dopilnować, aby wszystko było Ok (tak pytałem potwierdzał, ze jest Ok), zatem za te OK zażądałem, aby sobie wyjaśniał z wykonawca ten fakt gdyż mnie to nie interesuje. Jak była Okejka to teraz ma być Ok. Efekt poprawiono piętro. 

Niestety nadproże w kotłowni pominięto. Błąd nr 2 murarza nie uwzględnił spadku w stronę garażu. Według posadzkarza nadproże za niskie o 6-7 cm… Miał poprawić, ale się od kilku tygodni nie pokazuje wiec, czekać nie będę w nieskończoność, ponieważ za 2 tygodnie pomiar drzwi… Wypożyczyłem pracownika od hydraulika i wspólnie wykuwaliśmy to pieruństwo… teraz wiem, dlaczego się nie pojawił… bo za dużo roboty z tym.

Ja swoją droga znowu złapałem za kielnie podmurowałem podparcie dla nowego gotowego nadproża tzw. L-ki. Niestety dziś mróz, wiec dałem środek do zaprawy przeciw mrozom i poprzestałem tylko na tym podmurowaniu. Poczekam aż mrozy odpuszcza, pod szaluje od spodu, ściągnę oba nadproża drutem i zaleje betonem z worka a resztę dziur uzupełnię zaprawa, aby miało to wszystko ręce i nogi. 

Swoją droga pierwszy raz w życiu to robię i wyszło nie najgorzej. Oczywiście wszystko wypoziomowanie. Efekt końcowy powinien być lepiej niż zadowalający;)

Kolejna rzecz, jaka również została mi do zrobienia przed tynkami to zaślepienie dziury miedzy schodami a łazienką. Płytą gips karton już jest, wkrótce i za to się zabiorę.