Dekarze mieli dziś wejść, lecz deszcz pokrzyżował plany, będą jutro. Może i dobrze, bo więźba dachowa nieodebrana przez kierownika a to, co dziś zastałem błagało o pomstę… No i co trzeba było jechać po klucze i samemu skręcać więźbę dachową, brakowało 5 śrub, murłata nieskręcona, krokwie, aby aby załapanie – porażka. Majster porzucił budowę… niech mi się lepiej na oczy nie pokazuje

Mega wk… w deszczu sam musiałem zaiwaniać, bo jutro dekarze wchodzą dociąć krokwie i rozkładają folie etc. W czwartek znowu ma padać wiec laty i dachówka zapewne w przyszłym tygodniu. Ale jak można zostawić w takim stanie więźbę wiedząc, że ekipa od pokrycia ma rozpocząć swoje prace. Brakowało również kilku śrub wiec musiały się znaleźć na swoim miejscu.

A tu zdjęcia tego, co zastałem.

Tutaj na łączeniu też brak śrub więc dociąłem szpilki z prętów gwintowanych 10 nawierciłem nałożyłem nakrętki z obu stron (zrobiłem zdjęcia po zabiegu)

A tu seria nie niepodkręcanych śrub… ponad 150 sztuk musiałem sprawdzić i po dokręcać