Powiem szczerze, że nie było łatwo;) Musiałam znaleźć patent na te trójkąty. Już przy pierwszym wiedziałam, że muszę posłużyć się takerem i zszywkami, a jedynie kąty wykończyć klejem tapicerskim, którego używałam do klejenia gąbki i owaty. Po wbiciu około 400 zszywek nie czułam nadgarstka:( Ale ostatecznie mąż się zlitował i pomógł na finiszu – także efekt końcowy prezentuję poniżej:) Nie ukrywam dumy z osiągniętego rezultatu:)

Poniżej prezentuję poszczególne etapy tapicerowania. Rogi starałam się jak najdokładniej “zwęzić” przycinałam maksymalnie nadwyżki materiału, klejąc skrawki “na zakładkę”. Całość zajęła mi 1 weekend z przerwami oczywiście.

Niestety klejenie nastąpiło dopiero po tygodniu. Na początku złożyliśmy wszystko “na sucho” na 3 pary rąk wraz Córką sprawdzając czy w ogóle całość kupy się trzyma 😛 Noi szczerze? Było to trochę bez sensu, gdyż dopiero klejenie moduł po module i stosowne “upychanie” i “dociskanie” paneli” przynosiło zamierzony efekt. Krok po kroku panel po panelu + ostatecznie podpory pomogły zakończyć prace w wiatrołapie z sukcesem 🙂

Wszystko przyklejone – podpory fotki w pionie – Sorki – emocje;)

Noi zbliżenia na łączenia 😉

I efekt końcowy raz jesCze:)