A więc można powiedzieć, że z grubsze prace na strychu zostały zakończone, jeśli mowa o ułożeniu wełny pomiędzy krokwiami i sznurowaniu. Na pewno poszło szybciej przy użyciu Takera niż bicie gwoździ młotkiem. Pozostało posprzątać i zamontować folie paroizolacyjną, ponieważ wełna samoistnie pyli również  mam do zrobienia oświetlenie, bo wiszą dwa punkty „gole kable”.

Ocieplanie strychu zajęło mi dwa pełne dni. Zapewne w dwie osoby można ogarnąć sprawę w jeden dzień. Zużyłem 17 z 18 zamówionych rolek, czyli wyszło 85,68 m2 a 18 została już zwrócona. Nie mam porównania z żółta wełna, ale ta ciemna też gryzła „ może mniej” pomimo stosowania maseczki.

Generalnie po ociepleniu jest przyjemnie na strychu „sauna odeszła w zapomnienie” przy 23-26 st na zewnątrz nie dało się tam wytrzymać a co dopiero przy upałach… 

Zauważyłem również spadek temperatury 1-2 stopie w poszczególnych pokojach na poddaszu, będę przyglądał się temu przy temp przewyższających 30 st. i na pewno dam wam znać. Ale zakładam, że będą wynikały same zalety z ocieplenia strychu. Finalnie ścian szczytowych nie ocieplałem, wynikło, że nie ma to sensu, gdy jest ocieplony cały strych.